BABSKIE SPRAWY

Nowy członek rodziny

Kocham koty. Nie te ze śmiesznych filmików, te prawdziwe. Drapieżników, którzy przesadzają pisać, bo wszystko jest takie ciekawe. Odkrywców, którzy zwiedzają wszystkie pod szafkowe zakamarki wyciągając wszystkie kurze i kłaczki. Milusińskich, którzy mruczą do uszka, bo tak chcą Ci powiedzieć kocham Cię. Zawsze miałam kota na punkcie kota. I nie dawno na nowo w moim domu pojawiła się mała kolorowa kuleczka szczęścia. 

Dachowiec pospolity. Kot kundelek. 100% mruczanda. Nasza mała Madzia. Kot z temperamentem. Ale czy mogło być inaczej, jeżeli podobno zwierzęta zawsze są takie, jak ich właściciele? 
No więc, jaka jest moja kota.
Szalona, zaborcza i bardzo sprytna. Czasami mądra, ale przede wszystkim przeurocza.
Dziś jest już z nami od miesiąca i powiem szczerze, że nie wiem jak do tej pory wyglądało życie bez niej. 
Została zabrana z kochającego domu i mam nadzieję, że spędzi z nami długie lata. To nasze drugie adoptowane zwierzątko. Mamy nadzieję, że nie ostatnie. Ale na razie mamy pełen folwark. Pieseł, koteł, rybki i totalny świr, żeby je ogarnąć. No cóż rodziny się nie wybiera.