BABSKIE SPRAWY

Zakupowe eko szaleństwo – Mydło dziegciowe

Nie będę udawać, że jestem eko ekspertem i się na tym znam jak Małgorzata Foremniak na talencie. Nie mam pojęcia, jak kupione przeze mnie kosmetyki będą działać i czy będę zadowolona. Dziś zaczynam i będę się z wami dzieliła na bieżąco moimi obserwacjami z poziomu zwykłego zjadacza, nie eksperta. Ale na pierwszy rzut, pierwsza zakupowa refleksja.

Mydło dziegciowe

Cena: 5,92 zł

Zalecane do cery trądzikowej. Jak możemy przeczytać na stronie sklepu:

Pozyskuje się go z zewnętrznej warstwy kory brzozy – kora, ma silne właściwości przeciwbakteryjne, przeciwpasożytnicze, antyseptyczne, poprawia przepływ krwi do skóry i ma korzystny wpływ na jego ogólny stan.

Mydło jak mydło. Zwykła kostka. Śmierdzi jak jasna cholera. Kolor też raczej kupy niż słodkiego mydełka. Pieni się świetnie, a zapach nie pozostaje na skórze. Wywołuje przyjemne uczucie spięcia skóry, ale wydaje mi się, że nie jest przesuszona.

Producent zaleca stosowanie 1-2 razy dziennie na początku po kilku zabiegach efekt ma być zadowalający. Po tym czasie zalecane jest przejście na etap stabilizacji – używanie 2 razy w tygodniu.

Kosmetyk ma ogólnie bardzo dobre opinie. Również do mycia włosów i twarzy. Powiem szczerze, tego się najbardziej obawiam. Skóra moje twarzy jest bardzo wymagająca i obawiam się eksperymentowania. Zaryzykuję jednak, gdyż gra wydaje mi się warta świeczki.

Skład: Sodium Palmate, Sodium Tallowate, Sodium Cocoate, Aqua, GLycerin, Betula Tar, Triethanolamine, PEG-400, Disodium EDTA, Citric Acid, Cellulose Gum, Benzoic Acid, Sodium Chloride