ŻYCIE JAK W MADRYCIE

Wracam do żywych

Nawet już nie wiem, jak dawno mnie tu nie było. Nie liczę. Nie chcę. Życie toczy się swoim tempem i swoimi przystankami. Trochę jak pociąg Bielsko-Kraków. Myślisz, że to enigmatyczne porównanie? To wyobraź sobie wczesnym, zimowy poranek. Tak wczesny, że nawet słońce ociągało się z pobudką. Na stacji K. pociąg był opóźniony tylko o pół godziny. Tylko, choć przejechał raptem 25 km. Pociąg rusza. Senny rytm szyn szybko nas usypia. Przesiadka jest dopiero w Kalwarii. Można spać. Nagle szarpnięcie. I stop. Nic się nie dzieje. 10 min, 30 min, godzina. Ludzie wychodzą z pociągu na zmrożoną łąkę, wracają. Nikt nic nie wie. Gdzie pociąg utknął, na ile, czy coś się stało, czy to tylko od tak? Kto by się tym interesował. A czas leci Decyzja. Wysiadka. Narty, buty, kaski w dłoń. Przez łąkę na azymut ku drodze. Nagle gwizd, nagle świst i pociąg odjechał. Została noc, pustka, tory i my. Niby więc są stacje, ale to tylko poglądowe punkty. Niby jest rozkład jazdy, ale czy ktoś go przestrzega? Czasem z górki, innym razem zaś pod. I jedziesz człowieku w dal, nie wiedząc, gdzie się zatrzymasz kolejny raz. 

Nie patrząc wstecz, nie pozna się drogi do celu. Wróciłam więc, bo przypomniałam sobie, po co pisałam tego bloga. Co było jego lokomotywą.. Przez ostatni rok straciłam orientację. Musiałam ją na nowo odnaleźć, by wrócić na dobre tory.

Czy będę pisać regularnie? Nie wiem. Chciałabym, mam tyle w głowie myśli nieuczesanych. Szkoda mi ich, bo odpływają. 

Zobaczyłam dziś cytat:

Niech Twoje wybory odzwierciedlają Twoje nadzieje, a nie lęki.


N. Mandela

Podziałał on na mnie jak płachta na byka. I skłonił go ruszenia tyłka. Zaniechałam pisania, gdy zaczęłam się zastanawiać, czy podołam z tematami, czy będę pisać regularnie, jak go rozwinąć. I to wszystko jest ważne, ale mnie sparaliżowało. Lęk nie zadziałał mobilizacyjne. Przekuł się w plany, których nigdy nie zrealizowałam. Działałam bowiem tylko pod wpływem lęków. Co, jeżeli się nie uda. I zatraciłam przyjemność pisania dla pisania.

Koniec więc ze zdziwieniem. Nie będę trzepać tekstów pod SEO i zastanawiać się, czy grafiki są spójne kolorystycznie. Postaram się, żeby było ładnie i ciekawie. A jak nie będzie idealnie, to i tak lepiej, bo może przynajmniej w ogóle będzie.