KSIĄŻKI,  NOWE

Szczęście bajkami cerowane

Od książek o poszukiwaniu szczęścia uginają się regały księgarni. W końcu kto nie chce być szczęśliwy? Ja chcę i zapewne ty też chcesz być. Nie odkryję jednak nic nowego, mówiąc, że to nie jest łatwe. Szczęście jest nieuchwytne, nie daje się pojąć w kilku słowach. Po co więc nam te wszystkie książki o szczęściu, kiedy wymyka się nam ono w każdej chwili?

Cel? Czy droga do celu?

Książkę można traktować jako drogę do celu lub jako cel sam w sobie. Może ci dać szczęście lub też może ci pokazać, jak je zdobyć. Osobiście dla mnie ta pierwsza forma poszukiwania szczęście jest ważniejsza. Dlaczego? Nie za bardzo ufam wydumanym stwierdzeniom i prostym prawdom. Zbyt wiele razy na nich się zawiodłam. Jednak już sam fakt oddania się książce jest dla mnie szczęściem. Cudowną chwilą oderwania się od szarej rzeczywistości.

Szczęście bajkami cerowane – Podróże Pyzy

Zdarza się jednak, że książka niesie w sobie oba te elementy jednocześnie. Z jednej strony pozwala nam na relaks, tworząc bajkowy świat tu i teraz, z drugiej ucząc nas prostych prawd, które gdzieś nam uleciały.

Magiczna książka, o której nie napisałam

Dziś chciałam ci przedstawić taką właśnie książkę. Nietuzinkową, choć lekką niczym piórko. Urzekła mnie w niej prostota formy i magiczne ilustracje. Chciałam o niej napisać już wcześniej, gdy tylko wpadła w moje ręce. I właściwie już miałam szkic tego, co chcę przekazać, jednak zrezygnowałam z tego, bo to nie miało sensu.

Szczęście bajkami cerowane

„Szczęście bajkami cerowane” Urszuli Anny to zbiór bajek opatrzonych komentarzem. I na tym mogłabym zakończyć pisanie, bo w końcu bajka to bajka. Co tu pisać. Ważne jest jednak to, co ta bajka dla ciebie niesie.

„Szczęście bajkami cerowane” dało mi do myślenia bardziej niż inne książki z przepisami na szczęście. To nie gotowe rozwiązania, niczym dania do mikrofalówki, podgrzać i już jest. To książka kucharska z bardzo trudnymi recepturami, które musimy poznać, wypróbować i zaakceptować, bo pierwsze przeważnie są nieudane.

Szczęście bajkami cerowane – Podróże Pyzy

Tak samo jednak, jak z przepisami, jest z poczuciem szczęścia. Gdy już mamy przepis i nauczymy się podstaw, do gry wkracza kreatywność. Modyfikujemy delikatnie to, co zastaliśmy, by było bardziej nasze. Czasami
nowa kombinacja się uda, czasami nie. Próbując, opieramy się na swoim smaku i z minionych doświadczeń możemy śmiało wybierać to, co nam pasowało.

Szybki Bill…

I właśnie z tym pierwszym razem się pospieszyłam. „Szczęście bajkami cerowane” miało być gotową receptą na moje bóle. Ciach i po sprawie. Wydawało mi się, że piękne ilustracje, narracja i proste wskazówki będą wystarczające. Tak chciałam właściwie napisać, tylko że to się nie sprawdzało. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego. Odpowiedź jest prosta. Chciałam za szybko osiągnąć cel, do którego trzeba podążać małymi krokami. Chciałam upiec tort, nie umiejąc zagotować wody. Zwolniłam więc i dałam sobie czas, by nauczyć się przyrządzać swoje szczęście według przepisu.

Udało się?

Na pewno zastanawiasz się, czy książka mi pomogła, czy jestem szczęśliwa. Nie jestem. Nie udało. Zawiedziona? Jeżeli tak, popełniasz ten sam błąd, co ja na początku. Szukanie szczęścia to proces. Nie można go znaleźć raz na zawsze i mieć. Trzeba go szukać każdego dnia, każdej chwili. Teraz gdy piszę ten post, czuję się szczęśliwa. Uwielbiam pisać. Stan, w którym litery tworzą słowa, słowa zdania, a zdania wyrażają moje myśli, sprawia, że czuję szczęście. Za chwilę jednak skończę, wrócę do innych zadań, które szczęścia mi nie dają. Zmywarka sama się nie opróżni, pranie nie wyprasuje. Dziś już jednak wiem, że to normalne, zwykłe czynności i nie szukam w tym wszystkim na siłę szczęścia.

Szczęście bajkami cerowane – Podróże Pyzy

Wróćmy jednak do książki „Szczęście bajkami cerowane”. Nie chciałabym cię zostawić samej. Fajna książka, szukaj sama. Opowiem ci o niej więcej, nie będę jednak zdradzać wszystkich szczegółów. Chciałabym, żebyś miała z poznawania jej taką samą przyjemność jak ja.

Szczęście bajkami cerowane – Podróże Pyzy

Książka zawiera siedem bajek (Jeżeli lubisz niespodzianki, nie pomijaj wstępu autora. Dla mnie było to ciekawe doświadczenie, gdy czytając od środka, nagle stwierdziłam, że coś się nie zgadza… Nie chcę ci jednak zepsuć zabawy, dlatego nic więcej nie powiem na ten temat). Nie są to jednak bajki dla dzieci, choć mogą nimi być. Są to bajki dla każdego. Prosta forma, jasny przekaz pozwalają skupić się na tym, co najważniejsze. Jak? Poprzez metafory i odniesienia. Nie łatwo jest mówić wprost o pojęciach najważniejszych. Czym jest życie, miłość, szczęście, zło, dobro. Nie jest to dla nas uchwytne i dlatego wykorzystanie bajki ułatwia nam zrozumienie tych pojęć.

Książka jak malowana

Treść to jedno. „Szczęście bajkami cerowane” nie byłoby jednak tak niezwykłe bez oprawy graficznej. Ilustracje wykonane przez Marzenę Mayę Rostkowską w pierwszej kolejności przykuły moją uwagę i sprawiły, że każdą stronę książki oglądałam zamiast czytać. Co mogę o nich powiedzieć, oprócz tego, że są urzekające i niezwykłe? Nic. Chciałabym, ale zawsze mam poczucie, że opisywanie dzieła obdziera go z magii. Dlatego tego nie zrobię, a jedynie pokażę mały fragment.

Szczęście bajkami cerowane – Podróże Pyzy

Mam nadzieję, że cię zaciekawiłam. „Szczęście bajkami cerowane” możesz dostać na stronie wydawnictwa Virgo. A jakie są twoje szczęśliwe książki?

Follow my blog with Bloglovin