• DZIECKO

    Wychowanie do życia w rodzinie

    Nie garb się! Bądź grzeczną dziewczynką. Siądź ładnie – bądź ładną dziewczynką. To zabawa dla chłopczyska, a nie dla ładnej dziewczynki. Nie mazgaj się, nie bądź baba. Co się tym bawisz? Bo babskie zabawki. Chłop musi mieć jaja! To masz jaja? Czy jesteś baba! Schematy. Jak ich uniknąć? Jak w zdrowy sposób pokazać dziecku drogę. Bez podziałów ze względu na płeć, ze względu na religię czy kolor skóry. Nie wspominając już o orientacji seksualnej czy innych aspektach życia. Jak tylko ten temat się porusza od razu jestem na straconej pozycji. Sypią się w moją stronę inwektywy: feministka się znalazła, jeszcze z „dżender” tu wyskocz liberale jeden. A ostatni to w ogóle…

  • COOLTURA,  DZIECKO

    Przy wspólnym stole, podczas jedzenia…

    Gdy zapytasz dorosłą osobę o to, z kim chciałaby zjeść obiad możesz usłyszeć różne odpowiedzi. Ktoś sławny, ktoś znany, autorytet, ważna dla niej osoba. Tyle odpowiedzi ile ludzi zapytasz… Sytuacja diametralnie się zmienia, gdy o to samo zapytasz dziecko. Co usłyszysz? Koniecznie zobacz, a odpowiedź Cię bardzo zaskoczy kogo chcą zobaczyć przy wspólnym stole, podczas jedzenia…   Okazuje się, że nie jest to tylko fajny chwyt marketingowy. Nie tylko Ikea zwiększy ilość sprzedawanych stołów. Wspólne jedzenie jet bardzo istotne dla rozwoju dziecka, dla budowy odpowiednich więzi i relacji. To nie tylko kwestia relacji, ale i budowania świata wartości. To czas dla nas. Czas, by spędzić czas z kimś bliskim przy wspólnym…

  • DZIECKO

    Jezusek z urwaną rączką

    Kiedyś podczas burzliwej wymiany zdań na temat religii w szkole całkowicie zapomnieliśmy, że jedzie z nami dziecko. Dziecko jechało i się przysłuchiwało. Po chwili włączyło się do dyskusji. Mamusiu – nieśmiało zagadnęło – bo u nas nie we wszystkich salach jest krzyż. Na przykład w naszej jest. Ale Jezusek ma złamaną rączkę i dobrze. Gdyby nie ten gwóźdź to pewnie by się urwała i zgubiła, a tak to sobie wisi. To był koniec naszej rozmowy, bo czy można coś dodać?

  • DZIECKO

    Kalendarz adwentowy – zrób go sama!

    Moja córka z niecierpliwością czeka na święta. Wiem, że będzie odliczać dni. Dlatego przygotuję jej kalendarz adwentowy, który osłodzi jej czekanie na tę ważną datę. Podzielę się z Wami tym, co nam wyszło. Nie będzie to jednak zwykły kalendarz z łakociami. Chcę, żeby czas oczekiwana na te najbardziej radosne święta był dla niej czasem przygotowania. To dobry sposób na nauczenie dziecka oczekiwania i odraczania nagrody. Taki mały i przyjemny trening cierpliwości. Co do środka? Mogą być słodycze – cuksy, czekoladki, lizaczki, mogą być prezenty – drobiazgi. To oczywiście odpowiedzi standardowe, klasyczne. Mogą też być mini historyjki – każdego dnia dziecko musi poczekać na dalszy ciąg – lub zadania do realizacji…

  • DZIECKO

    List do św. Mikołaja

    Zbliżają się święta. Jak co roku od trzech lat moje dziecko chciało „napisać” list do św. Mikołaja. Długo jednak stało nad pustą kartką papieru. Pomyślałam, że trudno narysować coś, co chce się dostać tak małymi rączkami. W końcu podeszłam jednak i zapytałam: – Kochanie co się dzieje? Czemu nie malujesz?  – Mamo, a możesz mi przypomnieć jak nazywa się ten krasnal w czerwonym ubraniu i z siwą brodą? 

  • DZIECKO

    4, rocznikowo 5

    Mam dziecko. Ma 5 lat. Jak samo powtarza ma 4, a rocznikowo 5, bo urodziny dopiero w grudniu. Więc 4, a rocznikowo 5. A dziesięć dni po urodzinach wszystko się zmieni i będzie pięć, rocznikowo sześć. Znaczy to nie mniej nie więcej, a tylko tyle, że już na rok (i trochę) we wrześniu będę zmuszona posyłać je do szkoły. Pierwsza wyprawka, pierwsze podręczniki, pierwszy stres. Mój bardziej niż jego. Choć nie martwię się jego psychicznym przygotowaniem i nastawieniem, to jednak martwi mnie mnie ten stan w ogóle. I to z dwóch powodów. Pierwszy powód domowy. Moje dziecko za szybko dorasta. Buntuję się w sobie na ten stan rzeczy. Chciałabym mieć…

  • DZIECKO

    młodzieżowy gryps

    Mój, o kilka lat młodszy, znajomy wciągną mnie kiedyś w bardzo ciekawą dyskusję teologiczną. Pogrążona w myślach i intelektualnej burzy nagle usłyszałam słowo, którego nie znam. Jako że ów kolega jest innego wyznania doszłam do pochopnego wniosku, że użyte przez niego słowo ma zabarwienie teologiczne. Użył go jeszcze kilka razy w różnej odmianie, a ja udawałam, że wiem, co ono znaczy. Słowo to brziało: kminić. Po kilku miesiącach dowiedziałam się, że to żaden teologiczny bełkot, a slangowe słowo. Podobno w kręgach młodzieżowych ostatnio bardzo popularne. A dziś nawet jeden z Trójkowych redaktorów pochylił się nad jego znaczeniem. Nie jestem sama – pomyślałam. Ale skoro tego nie znałam, to może i…