• COOLTURA

    Serial, który ociera się o niebo

        Piątek, piąteczek i tak dalej. Nie każdy koniec tygodnia okazuje się jednak warty czekania. Zwłaszcza dla mnie. Zwłaszcza teraz, kiedy jeszcze nie jest zielono, a narciochy muszę już schować. Choć przyznam się, że jeszcze ten moment przeciągam. I co wtedy zrobić? Jak żyć? Wtedy sięgam po seriale. A na taki czekałam bardzo długo. Młody papież, to serial, który ociera się o niebo…

  • ŻYCIE JAK W MADRYCIE

    Prasowanie jako czynnik wzrostu oglądalności TV

    Muszę się przyznać, że nie cierpię prasować. Nie znam nudniejszej czynności domowej od prasowania… Najgorsze są koszule. Kołnierzyki i mankiety doprowadzają mnie do szewskiej pasji. Dlatego unikam tego, jak tylko mogę. Nie ma jednak metody na to, żeby całkiem uniknąć tego koszmarnego domowego obowiązku. Dlatego opatentowałam prasowanie jako czynnik wzrostu oglądalności TV. Nie stać mnie na gosposię Mogłabym oddać rzeczy do prasowania. Umówmy się, nie mam kasy jak lodu i nie stać mnie na to. Nie mam Ukrainki, która robiłaby za mnie całą czarną robotę. Serio, czasem mi się wydaje, że ukraińskie sprzątaczki mają lepiej. Bo one mogą wyjść, zwolnić się, czy znaleźć lepszą rodzinę. Ja tu jestem uwiązana. Nie…

  • ŻYCIE JAK W MADRYCIE

    Blue Monday

    Naukowcy są zgodni. Dziś jest najgorszy dzień w roku. Najbardziej depresyjny i ogólnie dołujący do granic możliwości. Mają na to swoje teorie, a za teoriami tomy badań. Ale powiem Ci coś: będzie gorzej!  Dlaczego to akurat dziś? Podobno jest wiele czynników, które na ten smutny dzień się składają. Urodziłeś się. Masz pecha. Mieszkasz na północnej półkuli i do tego wszystkiego jeszcze jest zima. A jak jest zima to jest zimno. Masz wszystkiego dość. Życie ulatuje ci jak ciepło spod kocyka i jedyna, na co masz ochotę to zamknąć oczy i spać!  Spokojnie! Nic z tym nie zrobisz! Nie kop się więc z koniem, tylko płyń z falą. Wiadomo, że czasami…

  • ŻYCIE JAK W MADRYCIE

    WOŚP – gram do końca świata i o jeden dzień dłużej

    Dokładnie pamiętam tę mroźną niedzielę lata świetlne temu. Gdzieś w okolicy milenium, za rogiem lat dziewięćdziesiątych. Pierwsza klasa liceum ogólnokształcącego. Głowa pełna marzeń i ideałów. Człowiekowi się chciało. Duch wyższych idei latał nad nami! Pomagać, dawać z siebie wszystko. I wtedy pojawił się WOŚP.  Była ciepła, złota, polska jesień. Jeszcze kosiarki dorzynały ciszę babiego lata. Jeszcze liście ostatkiem sił łapały się drzew nie chcąc skończyć w żarze tlących kup zapowiadających zimę…  Wolontariusze lokalnego sztabu WOŚPu wpadli do szkoły. Rozdali formularze i zachęcali do zgłaszania się. Byli weseli i podekscytowani zbliżającego się wielkiego Finału Orkiestry. Ich radość była zaraźliwa. I udzieliła się mi… Albo raczej udzieliła się koleżance, która stwierdziła, że…

  • ŻYCIE JAK W MADRYCIE

    Starość i radość

    Dom starców, pasja i zakaz. A do tego te buty, które przypominają… I kuszą. Podobno Adidas odrzucił tę reklamę. Może jednak to tylko woda na młyn świetnego virala? Ciężko powiedzieć. Lawina ruszyła, a wraz z nią dyskusja na temat starości. Kiedy ona się zaczyna? Czy to początek końca? Czy może początek początku?  Nie znam się na starości. Nie wiem, kiedy człowiek jest młody, a kiedy zaczyna być stary. Znam wielu młodych wiekiem i starych duchem. I na odwrót.  Kiedy mieć 30 lat to był koniec życia. 3 wpisywana w rubryce wieku na początku wieku była grubą krechą wieńczącą koniec młodości. 50-tka to „zastarość”, tak odległa i niezwykła jak kosmici. I…