O MNIE

Cześć!

Cieszę się bardzo, że tutaj ze mną jesteś!

Mam na imię Natalia i nie potrafię usiedzieć w miejscu. Jeżeli tylko mogę, podróżuję, zwiedzam i chłonę świat. Od mikro podróży do sklepu, po dalekie wypady w nieznane. Skala moich doznań nie mieści się w schematach. Gdy natomiast jestem w domu, piszę, czytam i zajmuję się marketingiem i Social Mediami. Chcę Cię do tego wszystkiego zainspirować, bo życie jest po to, żeby je w pełni przeżyć!

Piszę o…

  1. Moich podróżach – tych zrealizowanych i planowanych.
  2. O książkach – przeważnie tych przeczytanych.
  3. I o codziennym życiu, które bywa wyzwaniem większym niż inne.
  4. O moich staraniach bycia bardziej eco.

Kocham ludzkie historie. Słucham, chłonę i przekazuję je dalej. Piszę, żeby o niczym zapomnieć. Ten blog to mój sposób na przechowywanie wspomnień i inspirowanie innych.

Co to znajdziesz?

Podzielę się z tobą moimi doświadczeniami, pomysłami i sposobami na podróżowanie. A że podróżuję po kosztach, będzie tanio, będzie z pomysłem i nie zawsze w luksusie.

Znajdziesz tu także interesujące książki. Tylko te, które wprawiły mnie w dobry nastrój, dały do myślenia – lub zwyczajnie – powaliły na kolana.

Jestem kobietą pracującą, żadnej pracy się nie boję, ale czasem nie mam już siły, więc staram się tak organizować swoje życie, żeby było łatwo i przyjemnie i dodatkowo bardziej eco. Szukam rozwiązań, sprawdzam je na własnej i dzielę się wnioskami.

 

znajdziesz mnie na instagramie

 

Jak to się zaczęło?

Kiedyś, gdy byłam jeszcze młoda, piękna i całkowicie zepsuta, teraz bowiem jestem już tylko piękna i młoda, przyszedł czas życiowych wyborów i dyskusji o nich. Podczas wieczoru pełnego wina i gadaniny, koleżanka wypowiedziała słowa, które na zawsze wyznaczył zakres mojego świata.

Miałyśmy po dwadzieścia lat, zaczynałyśmy pierwsze prace. Staż pracy nie pozwalał nam nawet na 26 dni urlopu. Co więc wiedziałyśmy o życiu? Nic!

Ona jednak – pewna swego nauczycielka – miała już wizję siebie na emeryturze i to wcześniejszej, z książką, kominkiem i spokojem świętym. O mało ze stołka nie spadłam. Choć na kanapie wpółleżąc, przysypiałam. Serio? Emerytura? Pijackie ale-o-co-chodzi, by się zdało być w tym momencie idealnym komentarzem, ale dziwnie otrzeźwiałam. Nie chcę iść na emeryturę. Jak się kocha to, co się robi, to bez sensu od tego odpoczywać. I wtedy podjęłam decyzję, że w życiu nie chcę robić nic, co skłaniałoby mnie do myślenia o emeryturze.

Od tego czasu pracowałam w różnych miejscach, robiłam różne rzeczy, ale zawsze z poczuciem, że robię to dla siebie. Jeżeli przychodziła refleksja, że chciałabym odpocząć, że nie chcę wstawać do pracy, odchodziłam z tego miejsca. Dlaczego? Bo czekanie na życie, które może nigdy nie nadejść, jest głupotą. Wolę żyć tu i teraz. A na emeryturę chyba nie przejdę, bo do końca moich dni chcę robić to, co kocham.

Piszę, czytam, fotografuję, podróżuję i poznaję mechanizmy tego świata. Od życia odpocznę po życiu.

Najlepsze na blogu