• BABSKIE SPRAWY

    Nie cierpię Walentynek!

    Nie jestem ckliwa, sentymentalna i romantyczna. Nie będę więc w swoje opinii obiektywna. Miłość nigdy nie kojarzyła się u mnie z czekoladkami, kwiatami i przesłanym kartkami. Nigdy nie lubiłam płomiennych wyzwań i całej tej otoczki. Nigdy od nikogo tego nie wymagałam. Choć nie ukrywam, dostawałam kiedyś walentynkowe prezenty. I było mi z tego powodu nawet całkiem miło…   Teraz mój mąż również robi mi w tym dniu niespodzianki. Wolę, jednak gdy niespodziewanie przyniesie mi moje ulubione czasopismo, pamięta o tym, żeby kupić mi sok, który lubię, czy po prostu okryje mnie kocem, gdy padnę na ryjka przed TV. To są gesty dużo ważniejsze niż pudełko czekoladek czy czerwony wiecheć. Cieszę…

  • ŻYCIE JAK W MADRYCIE

    Blue Monday

    Naukowcy są zgodni. Dziś jest najgorszy dzień w roku. Najbardziej depresyjny i ogólnie dołujący do granic możliwości. Mają na to swoje teorie, a za teoriami tomy badań. Ale powiem Ci coś: będzie gorzej!  Dlaczego to akurat dziś? Podobno jest wiele czynników, które na ten smutny dzień się składają. Urodziłeś się. Masz pecha. Mieszkasz na północnej półkuli i do tego wszystkiego jeszcze jest zima. A jak jest zima to jest zimno. Masz wszystkiego dość. Życie ulatuje ci jak ciepło spod kocyka i jedyna, na co masz ochotę to zamknąć oczy i spać! Spokojnie! Nic z tym nie zrobisz! Nie kop się więc z koniem, tylko płyń z falą. Wiadomo, że czasami…

  • ŻYCIE JAK W MADRYCIE

    WOŚP – gram do końca świata i o jeden dzień dłużej

    Dokładnie pamiętam tę mroźną niedzielę lata świetlne temu. Gdzieś w okolicy milenium, za rogiem lat dziewięćdziesiątych. Pierwsza klasa liceum ogólnokształcącego. Głowa pełna marzeń i ideałów. Człowiekowi się chciało. Duch wyższych idei latał nad nami! Pomagać, dawać z siebie wszystko. I wtedy pojawił się WOŚP.    Była ciepła, złota, polska jesień. Jeszcze kosiarki dorzynały ciszę babiego lata. Jeszcze liście ostatkiem sił łapały się drzew nie chcąc skończyć w żarze tlących kup zapowiadających zimę… Wolontariusze lokalnego sztabu WOŚPu wpadli do szkoły. Rozdali formularze i zachęcali do zgłaszania się. Byli weseli i podekscytowani zbliżającego się wielkiego Finału Orkiestry. Ich radość była zaraźliwa. I udzieliła się mi… Albo raczej udzieliła się koleżance, która stwierdziła,…

  • ŻYCIE JAK W MADRYCIE

    Starość i radość

    Dom starców, pasja i zakaz. A do tego te buty, które przypominają… I kuszą. Podobno Adidas odrzucił tę reklamę. Może jednak to tylko woda na młyn świetnego virala? Ciężko powiedzieć. Lawina ruszyła, a wraz z nią dyskusja na temat starości. Kiedy ona się zaczyna? Czy to początek końca? Czy może początek początku?    Nie znam się na starości. Nie wiem, kiedy człowiek jest młody, a kiedy zaczyna być stary. Znam wielu młodych wiekiem i starych duchem. I na odwrót. Kiedyś mieć 30 lat to był koniec życia. 3 wpisywana w rubryce wieku na początku wieku była grubą krechą wieńczącą koniec młodości. pięćdziesiątka to „zastarość”, tak odległa i niezwykła jak kosmici.…

  • ŻYCIE JAK W MADRYCIE

    Zima zaskoczyła drogowców

    Podczas pierwszego wyjścia do pracy w nowym roku zaskoczyła mnie przyjemna temperatura — lekki mrozik — która bardziej zapowiadała niedaleką wiosnę niż długą i srogą zimę. Po ośmiu godzinach — dla zaskoczonych są w naszym pięknym kraju nad Wisłą jeszcze takie firmy, które po przepracowanej dniówce wyrzucają pracownika do domu dbając o jego work-life balance – przywitała mnie całkiem inna rzeczywistość. Apokaliptyczna wizja świata postdrogówkowego ziściła się. Z poboczy złowrogo mrugały awaryjne. A  kierowca kierowcy był wilkiem. Jak jedziesz kurwa debilu? – dało się wyczytać z ruchu warg zmotoryzowanych? Gdzie Ci się spieszy? Na tamten świat? – odpowiadały bezgłośnie inne usta. Gdzieś przy średniej prędkość do 20 km/h poczułam strach.…

  • COOLTURA

    Pięć ciastek – polskie teksty angielskich piosenek!

    To historia, którą wszyscy dobrze znają. Podróbki. Adidasy z bazaru, bluzy z paskami i fajki najke, które odrywały się po jednym praniu. Cudowne lata 90-te. Polacy potrafili podrobić wszystko. Ale najlepsze w tym były polskie dzieci. Tak one, One potrafiły podrobić angielskie hity!  Historia śpiewania po angielsku to nic śmiesznego. Przecież to jest okey! Co w tym złego i dziwnego? Nic. Wszystko byłoby okey tylko nie fakt, że się tego języka nie zna. Nikt nas jeszcze inglisza nie uczył. Niemiecki, rosyjski i gdzieniegdzie pierwsze angielskie lekcje. Uczyliśmy się więc z TV i tekstów piosenek. A że one były śpiewane szybko, tekstowo nie istniało. To dużo trzeba było sobie dopowiedzieć. Ale…

  • ŻYCIE JAK W MADRYCIE

    #MYFIRST7JOBS

    W moim krótki życiu było wielu fuch i fuszek, które przelatywały mi przed oczyma niczym stado szpaków zbierających się na zimowy odlot, zostawiając po sobie obesrane pola nicości. Jednak oprócz nich udało mi się znaleźć klika świetnych prac, które mnie ukształtowały i pozwoliły zrozumieć, że praca jest do dupy, jeżeli nie robisz tego, co kochasz. Pozwoliłam więc sobie w ramach łańcuszka #MYFIRST7JOBS, który mnie zainspirował, zrobić małe resume. I wiecie co? Okazało się, że z moich dziecinnych marzeń nie byłam jeszcze tylko księdzem (choć może dlatego, że zrozumiała, że nie trzeba mieć sutanny, żeby nic nie robić i jeździć drogimi furami).   #1 nauczanie   To dziwny epizod mojego życia,…